- Bałem się... - wyszeptał ledwo słyszalnie. Na te słowa serce zabiło mi szybciej, jakbym została porażona jakimś prądem.
- Nick, przepraszam za wszystko... Wiem, jestem impulsywna, mam głupie pomysły...
- Cii.. - przerwał. Nic się nie stało, kochanie. Po prostu za dużo dla mnie znaczysz, żebym mógł Cię stracić. - w tym momencie głos mu się załamał. Charl, nie pozwolę Ci tam wrócić i nie obchodzi mnie co myślisz, ale od teraz mieszkasz u mnie. Ten idiota zapłaci za wszystko co Ci zrobił.
- Nick..-wyszeptałam, na co mi przerwał.
- Nie Nick, po prostu nie pozwolę Ci tam wrócić. - przejął się, łapiąc mnie za dłoń.
- Dziękuje..- wyszeptałam tylko, na co on lekko zdziwiony, pogładził mój policzek.
- Mocno boli? - wydawał się bardzo zmartwiony.
- Jestem na lekach przeciwbólowych, jest okej. - posłałam mu lekki uśmiech.
****
*Oczami Nick'a*
Po godzinie rozmowy, zasnęła wtulona w moją rękę. Wygladała tak słodko i niewinnie, jak mały kociak. Zapatrzyłem się w nią tak dobre kilka minut. Korzystając z okazji, że Charl śpi, poszedłem do lekarza zapytać się kiedy będzie mogła opuścić szpital.
- Rany szybko się goją, nie ma żadnych poważniejszych obrażeń wewnętrznych także myślę, że jutro może Pan ją zabrać do domu. - odparł młody lekarz.
- Hmm..-mruknąłem. A co ze złamaniem?
- Narazie musi ponosić ten gips z 3 tygodnie, po tym czasie powinna przyjść na Rentgen.
- Dziękuje za informacje, doktorze. - podałem mu dłoń.
- Byłbym zapomniał.. - podał mi jakaś kartę. Wypis pacjentki. Proszę jutro z nim do mnie przyjść. - odparł, drapiąc się w czoło.
- Jeszcze raz dziękuję. - rzuciłem, opuszczając gabinet. Wychodząc, zaszedłem jeszcze do Charlynn, pocałowałem ją w czoło, po czym wróciłem do domu. Po powrocie stwierdziłem ze muszę zrobić coś , aby wziąć trochę rzeczy Charl. Wymyśliłem pewien plan.
- Witam, co Pana do mnie sprowadza? - w drzwiach pojawił się młody mężczyzna.
- Jestem kuzynem Charlynn, przyjechałem po jej rzeczy. - odpowiedziałem z pewnością w głosie. Mężczyzna stanął jak wryty.
- Emm.. Charl nie wspominała że się wyprowadza..- podrapał się po głowie.
- Wiesz, nie miała za bardzo jak skoro leży w szpitalu.- rzuciłem oschle.
- Że co?!- młody Holender wydawał się być bardzo zaskoczony tą wiadomością.
- Wpuścisz mnie, czy masz zamiar plotkować na wycieraczce? - rzuciłem znudzony jego fatalną grą.
- Jasne, wejdź!- rzucił pospiesznie, wydawał się zmartwiony. Widocznie poczucie winy nie dawało mu spokoju. Rzeczy Charlotte są na górze w szafie na korytarzu, jakaś walizka też się tam znajdzie.
- Spokojnie chłopie, mam kartony. - posłałem mu znaczący uśmiech.
- Rozumiem, że się wyprowadza na dobre? - zapytał, niedowierzając.
- No raczej nie inaczej, kolego. - rzuciłem z góry, pakując jej rzeczy. Po tym co zrobiłeś, wcale się jej nie dziwię.
- Ehh..- westchnął tylko. Nie przeszkadzał mi na szczęście w wynoszeniu rzeczy.
***
Po dwóch godzinach roboty wszystkie ubrania, płyty i inne rzeczy blondynki były już u mnie w domu. Narazie wstawiłem je do pustego pokoju, który pewnie przerobię na jakaś garderobę dla Charl (biorąc pod uwagę liczbę rzeczy które ma). Zmęczony pracą, szybko zasnąłem.
Nazajutrz wstałem, wziąłem prysznic, po czym pojechałem odebrać księżniczkę.
______________________________________________________________________________
How About Now
piątek, 22 lipca 2016
środa, 27 stycznia 2016
#6
Nie czekając na odpowiedź, rozłączyłam się, chowając telefon do kieszeni kombinezonu, znajdującej się na mojej lewej piersi. Poprawiłam kask, po czym ruszyłam silnik, kierując się w stronę autostrady. Przycisnęłam mocno gazu, nie żałowałam sobie. Czułam krew, pulsującą w moich żyłach, czułam złość oraz ten cudowny pęd. Wjeżdżałam właśnie na autostradę, gdy usłyszałam, że ktoś woła moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam Nick'a, goniącego mnie. Chwilę później nic już nie czułam, nie panowałam nad swoim ciałem. Nastała ciemność...
*** Oczami Nicka***
Wjeżdżałem właśnie na podjazd, gdy usłyszałem kłótnię w domu Charlotte. Chwilę później trzask drzwi, odpalanie silnika i pisk opon. Charl popędziła na swojej yamashe jak popi******na. Czym prędzej zadzwoniłem do brunetki. Czułem, że może zrobić coś głupiego.
- Charl, co się do cholery dzieje?! - niemalże wykrzyczałem, gdy ta odebrała.
- Nic. - odpowiedziała pełna spokoju.
- Jak to nic?! Kłóciłaś się z nim, po czym z piskiem opon odjechałaś. Czy według Ciebie to k***a nic?! - krzyczałem. Martwię się cholera, gdzie jesteś?
- Jadę sobie tą drogą, gdzie wczoraj jechaliśmy na te wzgórza, ale kieruję się na autostradę. - wydusiła, po chwili.
- Charl, błagam Cię, poczekaj na mnie na tym poboczu. Zaraz przyjadę i porozmawiamy, wszystko wyjaśnimy, zrobisz co będziesz chciała.. Proszę.. - błagałem.
- Dobra.. - odrzekła, mimo, że prawda była zupełnie inna i oboje o tym wiedzieliśmy.
Nie minęła sekunda od zakończenia rozmowy, a ruszyłem w stronę garażu, po drodze wrzucając na siebie kombinezon. Wsiadłszy na crossa, szybko ruszyłem w miejsce, gdzie rzekomo miała być Charlotte. Dojeżdżając tam zauważyłem tylko ślad opon, pozostawiony przez pojazd. Czym prędzej dodałem gazu, kierując się na autostradę. Przy wjeździe zauważyłem ją, pędzącą z ogromną prędkością. Zacząłem ją gonić, prawie siedziałem jej "na ogonie".
- Charl, zwolnij! - krzyczałem, gdy dzieliło nas może 5 metrów. CHARL! - powtórzyłem, gdy ta niespodziewanie odwróciła się.
Nie minęło pół sekundy, a stało się coś okropnego. Motocykl brunetki wpadł pod koła nadjeżdżającego z naprzeciwka tira. Kobieta z impetem odbita od gigantycznego pojazdu, przeleciała w powietrzu, po czym ciężko wylądowała na masce jadącego po przeciwnym pasie samochodu.
- Kurwa, Charl!- krzyknąłem, rzucając swój pojazd i podbiegając do poszkodowanej.
Była nieprzytomna. Jak najprędzej ułożyłem ją w bezpiecznej pozycji i wezwałem pogotowie ratunkowe. Po podaniu wszystkich informacji i zakończeniu połączenia, przystąpiłem do wykonywania masażu serca. Nie mogłem powstrzymać emocji. Łzy spływały mi strumieniami po policzku. Miałem wrażenie, że nie dam rady utrzymać jej przy życiu, że ją tracę. Patrzyłem na jej biedną, obdartą twarz, na jej pokaleczone ciało, modląc się aby wytrzymała. Wytrzymała dla mnie.
Nawet nie zauważyłem kiedy nadjechał ambulans, a ratownicy medyczni przejęli ode mnie akcje masażu serca.
- Kim Pan dla niej jest?- zapytał jeden z pracowników.
- Em...Narzeczonym. - skłamałem.
- Proszę jechać z nami. - wskazał na miejsce w ambulansie, na które udałem się bez namysłu.
Droga do szpitala wydawała się niesamowicie dłużyć, mimo ogromnej prędkości, z jaką jechaliśmy. Patrzyłem się tępo w ciało dziewczyny, którą reanimowano już dobre pięć minut. Moją głowę napełniały same najgorsze scenariusze. Paula na wózku, z zaburzeniami mowy czy pamięci oraz co gorsze - śmierć. Nadal nie mogłem uwierzyć w to co przed chwilą miało miejsce na tamtej autostradzie.
Po przyjeździe do szpitala od razu zabrali ją na wszystkie badania, a mnie zaprowadzili na korytarz i polecili czekać.
***
Minęło kilka godzin odkąd tu siedzę. Niedawno dowiedziałem się, że Charlotte miała dużo szczęścia i jej kręgosłup nie został uszkodzony. Skończyło się tylko na złamaniu lewej nogi, wybiciu ręki i kilku stłuczeniach. Szkoda tylko, że brunetka nie wybudziła się ze śpiączki.
- Niech jedzie Pan do domu. Jeśli się wybudzi, od razu do Pana zadzwonimy.- lekarz poklepał mnie po karku.
- Aaale..- zacząłem.
- Nie ma żadnego "ale".- przerwał. Założę się, że ona wolałaby żeby Pan odpoczął w domu.
- Skoro Pan tak uważa.- wstałem, kierując się do drzwi.
- Proszę się nie martwić, wyjdzie z tego. Jest na dobrej drodze.- uśmiechnął się, odchodząc.
Po powrocie do domu wziąłem długi prysznic, a potem położyłem się do łóżka. Nie mogłem przestać myśleć o wypadku i o niej. Teraz znaczy dla mnie wszystko i osobiście dopilnuję żeby temu dupkowi stała się krzywda.
Nad ranem obudził mnie telefon ze szpitala, że dziewczyna się wybudziła. Czym prędzej pojechałem do niej z zamiarem odwiedzin, lecz musiałem na to trochę poczekać. Po wybudzeniu musiała przejść parę badań i "wywiadów". Po około godzinie w końcu mogłem odwiedzić moją kruszynkę.
- Nick! - zawołała, gdy tylko przekroczyłem próg.
- Jak się czujesz, księżniczko?- zapytałem, posyłając jej uśmiech.
- Tęskniłam..- westchnęła.
- Bałem się..- szepnąłem ledwo słyszalnie.
______________________________________________________________________________
5 komentarzy i wstawiam kolejny! :*
sobota, 19 września 2015
#5
Po powrocie zastałam kartkę, że Jimmy musiał rzekomo wyjść. Szczerze mówiąc miałam w dupie gdzie polazł i po co. Wzięłam długi, gorący prysznic, myśląc o pocałunku i tym, co powiedział mi Nick. Ledwo co go poznałam, a już zawrócił mi w głowie. Z Jimmym było o wiele inaczej, wszystko szło powoli i stopniowo. Po wyjściu z łazienki, usiadłam na krawędzi łóżka, rozczesując włosy. Nie trwało to długo, gdyż zauważyłam coś interesującego, a mianowicie telefon mojego narzeczonego.
- Zapomniał telefonu? Co za idiota! - zaśmiałam się pod nosem, podnosząc urządzenie. Postanowiłam sprawdzić mojego partnera. Widok który zastałam czytając jego wiadomości, sprawił, że coś mnie zakuło w serce, a po policzku spłynęła mi łza.
- O ty ch***! - rozpłakałam się. Okazało się, że mój przyszły "narzeczony" spotyka się z inną w czasie gdy zostaje dodatkowo w "pracy". Mój holenderski nie był bardzo zaawansowany, lecz bez problemu zrozumiałam całą rozmowę. Zdenerwowana cisnęłam urządzeniem w ścianę naprzeciw mnie, na co rozpadło się w drobny mak. Otarłszy łzy, wzięłam kilka tabletek uspokajających i poszłam spać.
*Rano*
Rano wstałam z uśmiechem od ucha do ucha. Miałam bardzo przyjemny sen. Dochodziła 9. Mam równo 1,5 godziny zanim przyjedzie Katje i udamy się do Spinnin' Records. Zaczęłam się przygotowywać. Postawiłam na dość luźny look. Czarne rurki z wysokim stanem i elegancki, śnieżnobiały top. Do tego czarne, zamszowe platformy i włosy upięte w kok z paroma wypuszczonymi pejsami. Robiąc makijaż postawiłam na klasyczne kreski na powiekach i wyraziste, kuszące usta. Chcę zrobić na nich dobre wrażenie, w końcu propozycje od Spinnin' nie dostaje byle kto. Równo o 10:30 Katje pojawiła się w moich drzwiach, a na mój widok zaniemówiła.
- Wooow Charlotte! Wyglądasz zajebiście! - rzuciła z entuzjazmem.
- Dziękuje kochana! Ty też wyglądasz jak milion dolców! - odwdzięczyłam jej się.
- Ciebie i tak nie przebiję.- puściła mi oczko. To co, lecimy! - zawołała, a ja zamknęłam drzwi na zamek, włączyłam alarm, po czym wsiadłam do jej auta. Po około 15 minutach drogi byłyśmy w wytwórni. Idąc korytarzem do gabinetu szefa Spinnin', przykuwałam wzrok wszystkich napotkanych tam producentów. Kilku z nich nawet mówiło mi "hej", a jeden z nich spytał czy jestem nową dj'ką. Po dotarciu do odpowiedniego gabinetu, odbyliśmy rozmowę, po czym podpisaliśmy kontrakt. Byłam teraz oficjalnie w bazie wokalistek, z którymi mogą współpracować producenci. Po skończonym spotkaniu opuściłyśmy budynek, gdzie spotkałam Nicka. Ujrzawszy mnie, zmierzył wzrokiem od stóp do głów, posyłając uśmiech. Gestem pokazał, ze później do mnie zadzwoni, na co posłałam mu uśmiech. Katje odwiozła mnie do domu, po czym odjechała załatwić jeszcze kilka spraw. Sama postanowiłam zrobić sobie coś do jedzenia. Zbliżała się godzina 19.00, kiedy do domu wszedł Jimmy. Nie odpowiedziałam na jego hej ani pytanie co tam. Nie zareagowałam również, gdy z góry zapytał, czy nie wiem gdzie jego telefon. Nie wspomniałam, że po zniszczeniu go, wyrzuciłam przez okno, zachowując jedynie kartę SIM na wypadek gdyby miała się mi przydać jako dowód.
- Ejj no, co jest kochanie? - nagle pojawił się za moimi plecami, gdy wycierałam naczynia.
- Nic nie jest, daj mi spokój. - odparłam, chwytając kolejny talerz.
- Co Ci się stało? Okres masz? - nie dawał mi spokoju.
- Zaraz sam będziesz okres, k***a zabawne. - rzuciłam z irytacją.
- Uspokój się! - krzyknął na mnie.
- Bo co? Bo pójdziesz do swojej laluni? - odkrzyknęłam, mocno zirytowana.
- O czym ty pie****sz kobieto!?
- O twojej z******tej nowej laluni. A nie, sorry to praca Cię tak długo zatrzymuje. - rzuciłam ścierką.
- Ona jest moją sekretarką! - złapał mnie za nadgarstek.
- Sekretarką, którą posuwasz! - krzyknęłam prosto w jego twarz. Puść mnie!
- Ta kurwa i co jeszcze, nie wiesz a na********sz głupoty! - ścisnął mnie mocniej.
- Widziałam to wiem! Puść mnie, k***a! - rzuciłam talerzem, który rozbryzgał się w drobny mak. Pod wpływem uderzenia przedmiotu obok jego nogi, brunet puścił moją dłoń. Uwolniona z uścisku, ruszyłam w stronę przedpokoju. Z szafki zgarnęłam kluczyki od crossa, telefon, a z szafy szybko wyjęłam kombinezon. Wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Weszłam do garażu, blokując wejście do nich od strony obok kuchni. Ubrałam kombinezon, założyłam buty i kask, po czym odkryłam plandekę przykrywającą crossa, wsiadłam na niego i z piskiem opon ruszyłam z podjazdu. Odjechałam kawałek, kierując się ku wzgórzom, gdzie ostatnio byłam z Nickiem, gdy zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu widniało imię sąsiada. Zatrzymałam się na poboczu, po czym odebrałam.
- Charl, co się do cholery dzieje?! - odezwał się w końcu.
- Nic. - odpowiedziałam, pełna spokoju.
- Jak to nic?! Kłóciłaś się z nim, po czym z piskiem opon odjechałaś. Czy według Ciebie to k***a nic?! - prawie krzyczał. Milczałam. Martwię się cholera, gdzie jesteś? - zapytał już spokojniej.
- Jadę sobie tą drogą, gdzie wczoraj jechaliśmy na te wzgórza, ale kieruję się na autostradę.
- Charl, błagam Cię, poczekaj na mnie na tym poboczu. Zaraz przyjadę i porozmawiamy, wszystko wyjaśnimy, zrobisz co będziesz chciała..- zamilkł. Proszę.. - w jego głosie było słychać niepokój.
- Dobra.. - odrzekłam, mimo, że prawda była zupełnie inna i oboje o tym wiedzieliśmy.
______________________________________________________________________________
5 komentarzy i wrzucam następny :*
poniedziałek, 6 lipca 2015
#4
Od razu po przeczytaniu wiadomości pobiegłam się ogarnąć. Lekko poprawiłam makijaż oraz narzuciłam na siebie skórzaną ramoneskę. Na nogi włożyłam klasyczne vansy. Po drodze zgarnęłam ze stołu klucze i telefon, po czym zamknęłam drzwi i wyszłam przed furtkę. Nick już czekał. Gdy tylko mnie zauważył, uśmiechnął się i wskazał abym usiadła w aucie. Otworzywszy drzwi do pięknego, czarnego i matowego lamborgini, wsiadłam dając mu buziaka w policzek na przywitanie.
- Hej piękna! - zawołał.
- Hej piękny! - zaśmiałam się, zapinając pasy. To gdzie jedziemy?
- A gdzie masz ochotę? - zapytał. Proponuję przejażdżkę w cichym, spokojnym miejscu. Myślę, że Ci się spodoba.- uśmiechnął się do mnie, ukazując szereg śnieżnobiałych zębów.
- Jasne, pewnie! Jestem za! - odpowiedziałam uśmiechem.
- No to ruszamy!- rzucił, po czym odpalił z rykiem silnik i ruszyliśmy naprzód.
Po drodze rozmawialiśmy trochę.
- Jakieś plany na majówkę?- zapytał.
- W sumie nie, raczej nie. - uśmiechnęłam się w jego stronę. A ty?
- Zależy czy nie będę na jakimś festivalu. - odwzajemnił uśmiech. A jak nie to zawsze można coś zorganizować.
- No jasne! - rzuciłam, po czym spojrzałam się przed siebie. Zmierzaliśmy w kierunku, którego dotychczas nie znałam. Nie bałam się jednak, że Nick gdzieś mnie porwie i zabije. Dziwnie mu ufałam, jak mało komu.
- Już prawie jesteśmy na miejscu. - rzucił nagle, wyrywając mnie z zamyśleń. Wjeżdżaliśmy wtedy na polną drogę. W oddali malowały się wzgórza oraz ciemno-różowe niebo. Wszystko malowało piękny krajobraz, co wyglądało naprawdę wspaniale.
- Cudownie tutaj.- odpowiedziałam, gdy ten zatrzymał pojazd.
- Cieszę się, że Ci się podoba.- odparł otwierając mi drzwi.
Wysiadłszy rozejrzałam się, zachwycając tym widokiem. Nick w tym czasie chwycił mnie pod ramię, po czym ruszyliśmy przed siebie.
- Mieszkam tu dobrą chwilę, ale nie miałam pojęciu o tym miejscu. - zaczęłam. Chyba zacznę przyjeżdżać tu na crossie.
- Jeździsz na crossie?- zapytał zaskoczony.
- Tak troszkę, a co?
- Ja też czasem jeżdżę, kiedy mam wolną chwilę albo szukam weny. Cross to super sprawa!
- To świetne uczucie. - odparłam, zatrzymując się z nim na jednym ze wzgórz. Przysiedliśmy na nim, akurat zachodziło słońce. Wraz z zachodem, robiło się chłodniej. Nick najwyraźniej to dostrzegł, bo objął mnie ramieniem. Wtuliłam się w niego i zaciągnęłam się zapachem jego perfum. Były cudowne. Matko jak ja kocham męskie perfumy.- pomyślałam.
- Jesteś dla mnie ważna, Charl. - zaczął Nick, a ja siedziałam totalnie zamurowana. Ważna jak mało kto. Wiem, że z kimś jesteś dlatego nic Ci nie proponuję, bądźmy przyjaciółmi..- zamilkł na chwilę.
Może kiedyś...- ponownie zamilkł. Nie ważne co, pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć, okay?
- Okay.- odparłam z lekkością i spojrzałam się w te piękne, czekoladowe oczy. Pocałowałam go. Nie opierał się. Wiedziałam, że tego chce. W tym momencie nie obchodził mnie nawet Jimmy, jego gadki o kasie i o naszej "prawdziwej" miłości.
- Przepraszam, może nie powinnam...- odparłam, kiedy przestaliśmy.
- Ale chciałaś. - uśmiechnął się, po czym objął mnie ramieniem.
_____________________________________________________________________________
Czekam na komentarze! Podoba się, misie? :*
sobota, 25 kwietnia 2015
#3
Rano, które okazało się być 10:00, obudził mnie telefon. Na wyświetlaczu pojawił się nieznajomy numer. Po chwili zastanowienia, odebrałam.
- Tak, słucham?
- Hej Charl!- odezwała się Katje.
- Hej! Co tam?- zapytałam, przecierając oczy.
- Mam dla Ciebie świetne wieści! Spodobałaś się w Spinnin' i chcą się z Tobą spotkać!- opowiadała pełna entuzjazmu.
- O JEZU!!! NIE WIERZĘ!!!- krzyczałam do słuchawki.
- To uwierz!- zaśmiała się. Jutro o 11:00 mamy spotkanie z szefem wszystkich szefów, więc się odpicuj.
- O to się kochana nie martw! Będę jak milion dolców!
- W to akurat nie wątpię. Do zobaczenia jutro! Spotkamy się o 10:30 U Ciebie.
- Oki, do jutra!- rozłączyłam się, uśmiechając się.
- Matko jak dobrze pójdzie to będę pracować z dj'ami! Aaa ale super! - jarałam się.
Minęło trochę czasu zanim postanowiłam, że w końcu zjem i się ubiorę. Po śniadaniu stwierdziłam, że pogram sobie na mojej playstation 4 i zrobię sobie tosty. Kiedy skończyłam przygotowywać drugą porcję, przyszedł Jimmy.
- Hej skarbie!- przytulił mnie od tyłu.
- Hej.- odpowiedziałam cicho, nakładając sobie tosty.
- Co jest?- zapytał, obracając mnie do siebie.
- Nic.- spojrzałam na niego smutno.
- Heej, przecież widzę.- ujął lekko mój podbródek.
- Nie masz dla mnie czasu...- zamilkłam.
- Przepraszam, ostatnio miałem zamieszanie. Obiecuję, że to się zmieni.
- Taa..-rzuciłam i wyminęłam go, idąc do salonu.
- No na prawdę, obiecuję.- usiadł obok, obejmując mnie ramieniem.
- Pożyjemy, zobaczymy.- chciałam wziąć talerz z tostami, ale zatrzymał moją dłoń.
- Charl, kochanie..-szepnął, całując moje usta. Odwzajemniłam pocałunek, brakowało mi go.
- To boli, gdy Cię nie ma- wtuliłam się w jego tors.
- Wiem, księżniczko. Poprawie się, obiecuję.- ucałował moje czoło.
- Oj misiu...- pocałowałam go.
- Idę się zdrzemnąć, pójdziesz ze mną?- zapytał, kierując się do sypialni.
- Może potem do Ciebie dołączę, na razie zjem.- uśmiechnęłam się, sięgając po talerz.
- Smacznego.- rzucił i zniknął na schodach. Za to ja dostałam sms'a od Nicka
Od: Nick
"Co tam porabia moja sąsiadka? ;)"
Nie wiem dlaczego, ale mimowolnie uśmiechnęłam się na tą wiadomość. Odpisałam zaraz:
Do: Nick
"Nic ciekawego, słucha sobie muzyki, a sąsiad?"
Od: Nick
"Nudzi mi się, masz ochotę na przejażdżkę?"
Do: Nick
"Czemu nie. Będę za 20 minut na podjeździe"
Od: Nick
"Już nie mogę się doczekać!"
Odczytałam wiadomość i poleciałam się ogarnąć. Nie mam pojęcia czemu, ale coraz bardziej lubiłam Nick'a.
_______________________________________________________________________________
MAMY KOLEJNY! AAA :D Czekam na komentarze!
sobota, 11 kwietnia 2015
#2
Około 11:00 zadzwonił dzwonek do drzwi. W drzwiach ujrzałam młodą kobietę, mniej więcej w moim wieku, elegancko ubraną.
- Jestem Katje.- przedstawiła się od razu. Rozmawiałyśmy przez telefon.
- Miło panią poznać. Jestem Charlotte.- podałyśmy sobie ręce. Może przejdziemy na "ty"?
- Jasne.- uśmiechnęła się. Ruszyłyśmy do salonu, po czym przeszłyśmy do rozmowy. Katje opowiedziała mi o tym, że warto zgłosić się do Spinnin' Records do "listy wokalistów", z której korzystają producenci podczas tworzenia.
- Można by było powysyłać jakieś twoje dema do wytwórni, masz jakieś?-zapytała Katje.
- Jasne, mam je na laptopie, wysłać Ci je?
- Na pocztę jeśli możesz.
- Jasne, nie ma sprawy.- uśmiechnęłam się i ruszyłam po macbook'a. Po zalogowaniu od razu wysłałam wszystkie dema do dziewczyny, która ma wybrać najlepsze z nich i porozsyłać po wytwórniach. Ustaliłyśmy, że wszyscy producenci i zainteresowani mają się kontaktować z nią. Od teraz jest moim "menadżerem". Około 15:20 skończyłyśmy rozmawiać i dziewczyna pojechała do domu. Zgłodniałam trochę, więc postanowiłam zrobić sobie obiad. Na moje nieszczęście nie było nic w lodówce, więc zostałam zmuszona do wyjścia z domu. W sumie mogłabym zamówić pizzę, ale chyba nie mam na nią ochoty. Zatęskniłam za polskim schabowym, toteż sporządziłam listę zakupów i ruszyłam z domu. Najbliższy ze sklepów był około 10 minut stąd, był to "osiedlowy" sklepik. Już nawet nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w takim. Nasze ostatnie zakupy były wizytą w supermarkecie i naładowaniem pełnego koszyka, żeby starczyło na miesiąc (a raczej tydzień), albo zakupy zamawiane do domu, gdy Jimmy nie chciał ruszyć tyłka. Ze słuchawkami na uszach i fajną muzyką nawet zwykły spacer do spożywczaka jest fajny. Kiedy usłyszałam pierwsze melodie mojej ulubionej piosenki, wspomnienia same pojawiały mi się przed oczami. Tak się zamyśliłam, ze nie zauważyłam, że właśnie na kogoś wpadłam.
- Przepraszam!- odwróciłam się pospiesznie, wyjmując słuchawki z uszu.
- Nic się nie stało.- odpowiedział mężczyzna z lekkim uśmiechem na ustach. Był to wysoki brunet, średniej budowy. Na głowie miał fullcap, a na nosie okulary przeciwsłoneczne. No nie powiem, bardzo przystojny. Z zamyśleń wyrwał mnie jego głos.
- Nic Ci nie jest?- zapytał.
- Nie, nie, wszystko okej. Po prostu się zamyśliłam i wpadłam na Ciebie.- uśmiechnęłam się głupio.
- Ale nic się nie stało. Czasami tak jest pod wpływem muzyki.- spojrzał na słuchawki. Można się w niej całkiem zatracić.- uśmiechnął się.
- To prawda. Dobra, nie będę Ci przeszkadzać, albo raczej panu.
- Jestem Nick.- podał mi rękę.
- Charlotte.- uścisnęłam.
- Miło mi. To gdzie tak się śpieszysz?- zagadał.
- Tylko do spożywczego, mam ochotę zjeść coś "ojczystego".- w powietrzu wykonałam cudzysłów. Powiedzmy, że zatęskniłam za smakami ojczyzny.- uśmiechnęłam się.
- Ooo, nie jesteś z Holandii?- wydał się być lekko zaskoczony,
- Nie, przeprowadziłam się tutaj z Polski i jestem bardzo zadowolona.
- To dobrze, że Ci się tutaj podoba. Ja właśnie też lecę do spożywczaka, to możemy iść razem, jeśli nie masz nic przeciw.
- Jasne, ze nie mam nic przeciw. Zatem chodźmy.
Po drodze do sklepu dowiedziałam, się, że Nick mieszka chwilowo w domu obok razem ze swoją mamą, gdyż jego mieszkanie przechodzi generalny remont. Kiedy wracaliśmy, zaprosiłam go na polskie schabowe. Chłopak pomógł mi przy gotowaniu, przy którym świetnie się bawiliśmy. Dowiedziałam się, że czasami lubi ugotować coś sam. Po przygotowaniu i zjedzeniu, brunet zachwalał polskie danie i poprosił o przepis. Około 20 poszedł do domu i zostałam sama. Jimmy wróci późno czyli za 3-4 godziny, więc mam czas dla siebie. Posprzątałam po obiado-kolacji, a następnie wzięłam długą kąpiel. Kiedy zasypiałam, narzeczony wrócił do domu. Przekręciłam się tylko na bok, aby nie musieć na niego patrzeć.
______________________________________________________________________________
No i mamy w końcu drugi! Czyta ktoś czy nikogo tu nie ma? Czekam na komentarze ;)
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
#1
7:00 rano, w Wijk bij Duurstede właśnie wschodziło słońce. Słabe jeszcze promienie, z siłą przebijały się przez dość gruby materiał zasłony. Nie spałam od około godziny. Leżałam na łóżku wpatrując się w spokojną twarz mojego narzeczonego. Jimmy spał tak spokojnie. Wyglądał tak słodko i niewinnie, zupełnie inaczej niż zachowywał się w ciągu dnia. Myślałam, co ja tutaj robię, czy to wszystko, co wczoraj usłyszałam jest prawdą. A może to sen? Może jestem w błogim letargu, który przerwać, a wszystko powróci do "szarej" rzeczywistości.
Tak w ogóle, to jestem Charlotte Kerr ( wcześniej Karoline, jednak sytuacja rodzinna zmusiła mnie do zmiany imienia i nazwiska) mam zaledwie (albo już) 19 lat oraz mieszkam w Wijk bij Duurstede, w Holandii. Przeprowadziłam się tutaj ze względu na mojego narzeczonego, Jimmy'iego Brown'a, 23 letniego bruneta, którego spotkałam na imprezie w Warszawie. Tak, wcześniej mieszkałam w Polsce. Dochodziła 8:00, powinnam pójść zjeść śniadanie i przygotowywać się na spotkanie z agentem. Pomyśleć, że dzięki "zwykłym" coverom na youtube'ie można spełnić marzenia i w końcu robić, co się kocha. Filmiki szybko zyskiwały popularność, a nawet zauważyli je producenci muzyczni. Aby wszystko ładnie ogarnąć, potrzebowałam agenta. Katje zauważyła moje ogłoszenie i od razu do mnie zadzwoniła. 10 minut po 8-mej w końcu zwlokłam się z łóżka. Jak najciszej się da, opuściłam sypialnię i skierowałam się do kuchni. Po pokonaniu schodów na parter i dotarciu do pomieszczenia, otworzyłam lodówkę w celu sprawdzenia, co można zjeść. Postawiłam na klasyczne płatki kukurydziane z mlekiem. Jedząc, postanowiłam włączyć radio. Akurat leciała końcówka "Secrets" czyli utwóru genialnego dj'a Tiesto oraz KSHMR. Po utworze kobieta o miłym głosie krótko skomentowała kawałek, po czym zapowiedziała kolejny. Mniej więcej zrozumiałam piąte przez dziesiąte, gdyż jeszcze nie do końca mówię po holendersku. Z Jimmym gadamy po angielsku, od kiedy się poznaliśmy. Czasami mówi do mnie po holendersku, żeby mnie wkurzyć, a ja mu odpowiadam po polsku. Po zjedzonym posiłku, wstawiłam naczynia do zmywarki i poszłam wziąć prysznic. Kiedy wróciłam po prysznicu, brunet już nie spał, podszedł do mnie i złożył lekki pocałunek na mojej szyi, obejmując mnie w talii.
- Skarbie, muszę się ubrać. - odpowiedziałam, posyłając mu uśmiech.
- Zdążysz jeszcze, muszę się tobą nacieszyć, bo znów późno wrócę. - posmutniałam.
- Niedługo nie będziesz wracać na noc. - rzuciłam, wymijając go i udając się do szafy.
- Pieniądze same się nie zarobią, kotku.
- Ja potrzebuję Ciebie, a nie twoje pieniądze. - powiedziałam, jakby do siebie.
- Nie bądź śmieszna. - pocałował mój policzek, idąc w kierunku łazienki.
- Kurwa, śmieszne. - odrzekłam, po czym trzasnęłam drzwiami szafki.
- Co On kurwa sobie o mnie myśli?!- mówiłam do siebie. Ja chcę normalnego życia, a nie kasy i wycieczek.
Kiedy Jimmy wychodził, zaszyłam się w łazience, nie miałam zamiaru się z nim widzieć.
_______________________________________________________________________________
Czekam na komentarze, czyta to ktoś w ogóle? :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)