sobota, 19 września 2015
#5
Po powrocie zastałam kartkę, że Jimmy musiał rzekomo wyjść. Szczerze mówiąc miałam w dupie gdzie polazł i po co. Wzięłam długi, gorący prysznic, myśląc o pocałunku i tym, co powiedział mi Nick. Ledwo co go poznałam, a już zawrócił mi w głowie. Z Jimmym było o wiele inaczej, wszystko szło powoli i stopniowo. Po wyjściu z łazienki, usiadłam na krawędzi łóżka, rozczesując włosy. Nie trwało to długo, gdyż zauważyłam coś interesującego, a mianowicie telefon mojego narzeczonego.
- Zapomniał telefonu? Co za idiota! - zaśmiałam się pod nosem, podnosząc urządzenie. Postanowiłam sprawdzić mojego partnera. Widok który zastałam czytając jego wiadomości, sprawił, że coś mnie zakuło w serce, a po policzku spłynęła mi łza.
- O ty ch***! - rozpłakałam się. Okazało się, że mój przyszły "narzeczony" spotyka się z inną w czasie gdy zostaje dodatkowo w "pracy". Mój holenderski nie był bardzo zaawansowany, lecz bez problemu zrozumiałam całą rozmowę. Zdenerwowana cisnęłam urządzeniem w ścianę naprzeciw mnie, na co rozpadło się w drobny mak. Otarłszy łzy, wzięłam kilka tabletek uspokajających i poszłam spać.
*Rano*
Rano wstałam z uśmiechem od ucha do ucha. Miałam bardzo przyjemny sen. Dochodziła 9. Mam równo 1,5 godziny zanim przyjedzie Katje i udamy się do Spinnin' Records. Zaczęłam się przygotowywać. Postawiłam na dość luźny look. Czarne rurki z wysokim stanem i elegancki, śnieżnobiały top. Do tego czarne, zamszowe platformy i włosy upięte w kok z paroma wypuszczonymi pejsami. Robiąc makijaż postawiłam na klasyczne kreski na powiekach i wyraziste, kuszące usta. Chcę zrobić na nich dobre wrażenie, w końcu propozycje od Spinnin' nie dostaje byle kto. Równo o 10:30 Katje pojawiła się w moich drzwiach, a na mój widok zaniemówiła.
- Wooow Charlotte! Wyglądasz zajebiście! - rzuciła z entuzjazmem.
- Dziękuje kochana! Ty też wyglądasz jak milion dolców! - odwdzięczyłam jej się.
- Ciebie i tak nie przebiję.- puściła mi oczko. To co, lecimy! - zawołała, a ja zamknęłam drzwi na zamek, włączyłam alarm, po czym wsiadłam do jej auta. Po około 15 minutach drogi byłyśmy w wytwórni. Idąc korytarzem do gabinetu szefa Spinnin', przykuwałam wzrok wszystkich napotkanych tam producentów. Kilku z nich nawet mówiło mi "hej", a jeden z nich spytał czy jestem nową dj'ką. Po dotarciu do odpowiedniego gabinetu, odbyliśmy rozmowę, po czym podpisaliśmy kontrakt. Byłam teraz oficjalnie w bazie wokalistek, z którymi mogą współpracować producenci. Po skończonym spotkaniu opuściłyśmy budynek, gdzie spotkałam Nicka. Ujrzawszy mnie, zmierzył wzrokiem od stóp do głów, posyłając uśmiech. Gestem pokazał, ze później do mnie zadzwoni, na co posłałam mu uśmiech. Katje odwiozła mnie do domu, po czym odjechała załatwić jeszcze kilka spraw. Sama postanowiłam zrobić sobie coś do jedzenia. Zbliżała się godzina 19.00, kiedy do domu wszedł Jimmy. Nie odpowiedziałam na jego hej ani pytanie co tam. Nie zareagowałam również, gdy z góry zapytał, czy nie wiem gdzie jego telefon. Nie wspomniałam, że po zniszczeniu go, wyrzuciłam przez okno, zachowując jedynie kartę SIM na wypadek gdyby miała się mi przydać jako dowód.
- Ejj no, co jest kochanie? - nagle pojawił się za moimi plecami, gdy wycierałam naczynia.
- Nic nie jest, daj mi spokój. - odparłam, chwytając kolejny talerz.
- Co Ci się stało? Okres masz? - nie dawał mi spokoju.
- Zaraz sam będziesz okres, k***a zabawne. - rzuciłam z irytacją.
- Uspokój się! - krzyknął na mnie.
- Bo co? Bo pójdziesz do swojej laluni? - odkrzyknęłam, mocno zirytowana.
- O czym ty pie****sz kobieto!?
- O twojej z******tej nowej laluni. A nie, sorry to praca Cię tak długo zatrzymuje. - rzuciłam ścierką.
- Ona jest moją sekretarką! - złapał mnie za nadgarstek.
- Sekretarką, którą posuwasz! - krzyknęłam prosto w jego twarz. Puść mnie!
- Ta kurwa i co jeszcze, nie wiesz a na********sz głupoty! - ścisnął mnie mocniej.
- Widziałam to wiem! Puść mnie, k***a! - rzuciłam talerzem, który rozbryzgał się w drobny mak. Pod wpływem uderzenia przedmiotu obok jego nogi, brunet puścił moją dłoń. Uwolniona z uścisku, ruszyłam w stronę przedpokoju. Z szafki zgarnęłam kluczyki od crossa, telefon, a z szafy szybko wyjęłam kombinezon. Wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Weszłam do garażu, blokując wejście do nich od strony obok kuchni. Ubrałam kombinezon, założyłam buty i kask, po czym odkryłam plandekę przykrywającą crossa, wsiadłam na niego i z piskiem opon ruszyłam z podjazdu. Odjechałam kawałek, kierując się ku wzgórzom, gdzie ostatnio byłam z Nickiem, gdy zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu widniało imię sąsiada. Zatrzymałam się na poboczu, po czym odebrałam.
- Charl, co się do cholery dzieje?! - odezwał się w końcu.
- Nic. - odpowiedziałam, pełna spokoju.
- Jak to nic?! Kłóciłaś się z nim, po czym z piskiem opon odjechałaś. Czy według Ciebie to k***a nic?! - prawie krzyczał. Milczałam. Martwię się cholera, gdzie jesteś? - zapytał już spokojniej.
- Jadę sobie tą drogą, gdzie wczoraj jechaliśmy na te wzgórza, ale kieruję się na autostradę.
- Charl, błagam Cię, poczekaj na mnie na tym poboczu. Zaraz przyjadę i porozmawiamy, wszystko wyjaśnimy, zrobisz co będziesz chciała..- zamilkł. Proszę.. - w jego głosie było słychać niepokój.
- Dobra.. - odrzekłam, mimo, że prawda była zupełnie inna i oboje o tym wiedzieliśmy.
______________________________________________________________________________
5 komentarzy i wrzucam następny :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz